Gniew jest niezmiernie potrzebny. Również nienawiść jest potrzebna tam, gdzie manipulacje ulizaną, lukrowaną pseudomiłością wyrządziły szkody, na które trzeba radykalnie odpowiedzieć “NIE”. Czasem po prostu trzeba zerwać różowo-pluszowe zasłonki z okularów mentalnych, filtrujących naszą percepcję.
Po 18-tej w sobotę kosmiczny sędzia Jowisz wszedł do wojowniczego Barana. To właśnie nowe wyzwanie ze strony Uniwersum. Przyzwyczajeni do karmienia swoich umysłów tekstami “myśl pozytywnie”, “wyluzuj”, “będzie OK” przegapiamy nierzadko zaniechania i zaniedbania, za które później płacimy wielokroć bardziej, niż zadbanie o własne granice i szacunek do siebie w porę.
Warto jest zrobić małą retrospekcję i przyjrzeć się wszystkim kluczowym wydarzeniom, jakie miały miejsce na pełni w środę i 5-tego stycznia. Szukajmy chwil, kiedy widzieliśmy iż nasze osobiste granice są naruszane, albo że my mniej lub bardziej nieumyślnie naruszaliśmy granice innych. To wszystko będą tematy do pracy na cały okres pobytu Kosmicznego Sędziego w znaku Młodych Gniewnych – aż do 4-tego czerwca.
Kiedy nie wyrażamy swojego gniewu, wzrasta on aż do nienawiści. Kiedy emocje w nas sięgają do tego poziomu – mają do nas dostęp gniewne duchy. Pół biedy, jeśli akceptujemy transformujący ich charakter – wtedy możemy odwołać się do gniewnych form oświeconych istot, pozwolić by ich tantryczna mądrość wyprowadziła nas z poplątania życiowego.
Gdy jednak wciąż hodujemy nowotwór niewyrażonego gniewu – demony zaczynają nas ścigać wszędzie, gdzie tylko nie jesteśmy w bezpiecznym otoczeniu. Każde wyjście na ulicę, każde wykroczenie poza prywatną zonę bezpieczeństwa kończy się chaosem mentalnym i emocjonalnym, miliardem nienawistnych myśli, domagających się rozliczenia i wyrównania szkód, starych porachunków.
Każde poluzowanie cugli wewnętrznego Cenzora, czy to poprzez drobne piwo z przyjaciółmi, czy – jak kto woli – coś mocniejszego, kończy się uwolnieniem furii i harpii, ciężkimi oskarżeniami pod adresem tych, którzy są najbliżej nas. Tych, którzy podarowują nam codziennie swoją porcję przyjaźni, sympatii, miłości, ciepła i akceptacji. To, co dostawaliśmy z dobrej woli, zaczynamy uznawać za należną daninę, którą trzeba twardo egzekwować. Wtedy wszelkie formy ciepła, bliskości i miłości znikają jak sen złoty, tak jak gdyby nigdy nie istniały poza naszym umysłem, a świat rządził się wyłącznie bezwzględnymi, twardymi zasadami wyzysku i manipulacji.
Jowisz rządzi przede wszystkim wątrobą, zaś ta w Tradycyjnej Chińskiej Medycynie łączona jest z psychicznym stanem łagodności, akceptacji, wolności od osądów. Niestety, w znaku Barana jej energie dosłownie twardnieją, zaś dominującą nutą stają się emocje gniewu, stany psychiczne nieakceptacji, krytykanctwa, nieustającej frustracji wszystkim i wszystkimi.
Im bardziej uda nam się ją schłodzić energetycznie Przemianą Wody, odżywiającą Przemianę Drzewa, tym łatwiej będzie nam przywrócić wątrobę do jej pierwotniejszych, spokojniejszych wibracji. Gniew non-stop, zapiekły i ukierunkowany na wszystko, aż do “bezinteresownego, głupiego okrucieństwa” włącznie – to stan choroby i dysharmonii, nieuszanowania siebie i pozwolenia na to, by inni nieszanowali nas – gdy my nie szanujemy innych.
Był i dla mnie taki czas, kiedy to mnie ścigały demony gniewu. Teraz zdarza się, że to ja ścigam je. Taoiści mieli w zwyczaju wchodząc w ciała energetyczne, spełniać zadanie ścigania co bardziej szkodliwych i siejących dysharmonię duchów, oraz neutralizowania ich. Dlatego kiedy praktyk Tao nawiedzał wioskę, zaczynało się w niej dziać coraz lepiej, choć niczego nie robił, co inni mogliby zobaczyć.
Przekładając z polskiego na nasze, z “taorii” na zdarzenia na świecie, najbliżej nas – warto się zainteresować tematem gazu łupkowego, by w porę zdać sobie sprawę, jaką cenę zniszczeń naszego środowiska przyjdzie nam zapłacić za sięgnięcie po te zasoby metodą frackingu.
Czy polecam egzorcyzmowanie duchów gniewu? Bynajmniej – jeśli są blisko nas, koniecznie trzeba się z nimi spotkać twarzą w twarz i wysłuchać gorzkiej prawdy. To, co z nią zrobimy, należy już do nas. Mamy na to około półtora miesiąca, do kolejnego frontalnego starcia z mistrzami twardego rozliczania ludzkich sumień.