Ἐν οἴνῳ ἀλήθεια
W winie – prawda, jak mawiali Grecy a wielu za nimi powtórzyło.
Wino będzie bardzo przydatne, począwszy od najbliższej niedzieli 24 lipca, aż do 23-ciego sierpnia, ostatniego w te wakacje święta Bogini Niezgody. W niedzielę Słońce świadomości i uwagi wchodzi w znak czarującego Lwa, a tuż za nim, w przyszły czwartek wkroczy tam zalotna Wenus, która w reflektorach sceny królewskiego, lwiego teatru błyszczy się, jakby cała była z masy perłowej.
Perły jednak to łzy, wedle ustnego przekazu bywalczyń salonów jubilerskich, Wenus zaś w Tradycyjnej Chińskiej Medycynie sygnifikuje żywioł Metalu, reprezentowany w ludzkim ciele przez płuca i jelito grube, a w ludzkiej psychice – przez smutek i depresyjne przygnębienie w negatywnym biegunie, zaś radość i odwagę w pozytywnym.
Będziemy mieli wiele okazji do przeżywania wzlotów i upadków, kontaktowania się ze wszystkimi czterema matrycami okołoporodowymi, gwoli oczyszczenia emocji naszych rodziców, zapisanych w naszych ciałach w czasie pobytu w macicy (nie perłowej), czyli po łacinie MATRIX. Emocje te będą nam pojawiać się (lub plątać między nogami) jakby szły cały czas po pępowinie do naszej psychiki, z odległych głębin nieświadomych zakamarków, zakrzywionej traumami czasoprzestrzeni. Będzie wiele tematów na długie, szczere Polaków rozmowy, przy dobrym lub po prostu mocnym alkoholu.
Znak Lwa to nie tylko sztuki piękne, kreacja i prokreacja, amory i zaloty, czyli tak zwane głupoty jak twierdzą cięte na lwiastych, zgryźliwsze Skorpiony, które mają z nimi na bakier. Lew jest niezwykle przewidującym, wizjonerskim i wpływowym liderem, dla którego zasada działania magnesu serca - nie pchaj liny, tylko ją ciągnij – jest od urodzenia jasna i prosta jak… Słońce. Nieugięty na manipulacje i zastraszenia, nie poddaje się szantażowi – bo po prostu nie wierzy manipulanckim czarnowidzom, a własnej odwagi starczy mu by z nadwyżką obdarować średniej wielkości oddział zamkniętych w rezerwacie, rozpitych i pogrążonych w depresji Indian. Każdy dobry lider wie, jak bezcenne jest zaufanie, pojawiające się po takich szczerych rozmowach. Między innymi dlatego na wiecach wodzów Germanii i nie tylko, wino było regularnym gwarantem szczerości intencji oraz prawdziwości wypowiedzi ich uczestników. U nas do tej pory obyczaj ten kwitnie i niekoniecznie mamy się z czego cieszyć…
Zważywszy na obecność Wojownika Marsa w potrzebujących gadania, towarzyskich i mających wiele imion Bliźniąt, oraz jego nabrzmiewające do 3 sierpnia sympatie z mocno ściemiającym i osnuwającym wszystko mgłą Neptunem w cierpiętniczych Rybach, jest wiele prawd do odkrycia i wiele racji, o które trzeba zawalczyć, póki jeszcze nie jest za późno na odwrócenie nadchodzących na koniec sierpnia i połowę września konfliktów. Głosy zmarginalizowane, zignorowane, nadużyte i pogrążone w ciemnych, zimnych i wilgotnych zakarmarkach, czekają na odkrycie i wyrzyganie z siebie bolesnych słów. Niezależnie od obiektywizmu takich głosów, im dłużej i głębiej pozostaną zignorowane, z tym większą siłą wesprą destruktywne aspekty Chaosu, gdy dnia oraz Słońca na niebie ubędzie. Na odkrywanie takich głosów potrzebny jednak jest nakład czasu i energii, na który nie wszystkich stać.
Kiedy pracujemy w większej grupie ludzi i pragniemy głębokiej demokracji, po czym nagle z przerażeniem odkrywamy, że jesteśmy trybikiem korporacji – nie żałujmy róż, gdy płonie las, ale nie połykajmy tychże łez. Róże połykać można, mają wiele witamin i działają antydepresyjnie, podobnie jak różeniec górski, czyli Rhodiola rosea, którego korzeń również wydziela olejki eteryczne zapachu różanego. Nie potrzeba alkoholu, by “się leczyć” a warto stukać do aptek po autentyczne zioła, a nie pastylki złożone z naprzemiennie patentowanych, po wygaśnięciu pierwszego patentu, lewo- i prawoskrętnych stereoizomerów tych samych związków organicznych, substancji które kiedyś nie były rozseparowane na stereoizomery, z pomocą drogiego procesu chromatografii, który dokłada się do ceny “nowych, lepszych”, droższych leków z UE i IG Farben.





