lip 212011
 
Ἐν οἴνῳ ἀλήθεια

Ἐν οἴνῳ ἀλήθεια

W winie – prawda, jak mawiali Grecy a wielu za nimi powtórzyło.

Wino będzie bardzo przydatne, począwszy od najbliższej niedzieli 24 lipca, aż do 23-ciego sierpnia, ostatniego w te wakacje święta Bogini Niezgody. W niedzielę Słońce świadomości i uwagi wchodzi w znak czarującego Lwa, a tuż za nim, w przyszły czwartek wkroczy tam zalotna Wenus, która w reflektorach sceny królewskiego, lwiego teatru błyszczy się, jakby cała była z masy perłowej.

Perły jednak to łzy, wedle ustnego przekazu bywalczyń salonów jubilerskich, Wenus zaś w Tradycyjnej Chińskiej Medycynie sygnifikuje żywioł Metalu, reprezentowany w ludzkim ciele przez płuca i jelito grube, a w ludzkiej psychice – przez smutek i depresyjne przygnębienie w negatywnym biegunie, zaś radość i odwagę w pozytywnym.

Będziemy mieli wiele okazji do przeżywania wzlotów i upadków, kontaktowania się ze wszystkimi czterema matrycami okołoporodowymi, gwoli oczyszczenia emocji naszych rodziców, zapisanych w naszych ciałach w czasie pobytu w macicy (nie perłowej), czyli po łacinie MATRIX. Emocje te będą nam pojawiać się (lub plątać między nogami) jakby szły cały czas po pępowinie do naszej psychiki, z odległych głębin nieświadomych zakamarków, zakrzywionej traumami czasoprzestrzeni. Będzie wiele tematów na długie, szczere Polaków rozmowy, przy dobrym lub po prostu mocnym alkoholu.

Znak Lwa to nie tylko sztuki piękne, kreacja i prokreacja, amory i zaloty, czyli tak zwane głupoty jak twierdzą cięte na lwiastych, zgryźliwsze Skorpiony, które mają z nimi na bakier. Lew jest niezwykle przewidującym, wizjonerskim i wpływowym liderem, dla którego zasada działania magnesu serca - nie pchaj liny, tylko ją ciągnij – jest od urodzenia jasna i prosta jak… Słońce. Nieugięty na manipulacje i zastraszenia, nie poddaje się szantażowi – bo po prostu nie wierzy manipulanckim czarnowidzom, a własnej odwagi starczy mu by z nadwyżką obdarować średniej wielkości oddział zamkniętych w rezerwacie, rozpitych i pogrążonych w depresji Indian. Każdy dobry lider wie, jak bezcenne jest zaufanie, pojawiające się po takich szczerych rozmowach. Między innymi dlatego na wiecach wodzów Germanii i nie tylko, wino było regularnym gwarantem szczerości intencji oraz prawdziwości wypowiedzi ich uczestników. U nas do tej pory obyczaj ten kwitnie i niekoniecznie mamy się z czego cieszyć

Zważywszy na obecność Wojownika Marsa w potrzebujących gadania, towarzyskich i mających wiele imion Bliźniąt, oraz jego nabrzmiewające do 3 sierpnia sympatie z mocno ściemiającym i osnuwającym wszystko mgłą Neptunem w cierpiętniczych Rybach, jest wiele prawd do odkrycia i wiele racji, o które trzeba zawalczyć, póki jeszcze nie jest za późno na odwrócenie nadchodzących na koniec sierpnia i połowę września konfliktów. Głosy zmarginalizowane, zignorowane, nadużyte i pogrążone w ciemnych, zimnych i wilgotnych zakarmarkach, czekają na odkrycie i wyrzyganie z siebie bolesnych słów. Niezależnie od obiektywizmu takich głosów, im dłużej i głębiej pozostaną zignorowane, z tym większą siłą wesprą destruktywne aspekty Chaosu, gdy dnia oraz Słońca na niebie ubędzie. Na odkrywanie takich głosów potrzebny jednak jest nakład czasu i energii, na który nie wszystkich stać.

Kiedy pracujemy w większej grupie ludzi i pragniemy głębokiej demokracji, po czym nagle z przerażeniem odkrywamy, że jesteśmy trybikiem korporacji – nie żałujmy róż, gdy płonie las, ale nie połykajmy tychże łez. Róże połykać można, mają wiele witamin i działają antydepresyjnie, podobnie jak różeniec górski, czyli Rhodiola rosea, którego korzeń również wydziela olejki eteryczne zapachu różanego. Nie potrzeba alkoholu, by “się leczyć” a warto stukać do aptek po autentyczne zioła, a nie pastylki złożone z naprzemiennie patentowanych, po wygaśnięciu pierwszego patentu, lewo- i prawoskrętnych stereoizomerów tych samych związków organicznych, substancji które kiedyś nie były rozseparowane na stereoizomery, z pomocą drogiego procesu chromatografii, który dokłada się do ceny “nowych, lepszych”, droższych leków z UE i IG Farben.

Liderzy – szukajcie prawdy. Niekoniecznie w winie.

lip 102011
 
Mahakala - Shiva

Mahakala - Shiva

W oceanie możliwych tuneli rzeczywistości są specjalne szczeliny, z pomocą których można przenosić gołymi rękami góry. Nie na darmo tytanów i pradawnych bogów przedstawiano jako wielorękich, wielogłowych i wielookich. Słowa “widzieć” i “wiedzieć” różni tylko jedno “E”… “e” jak energia. Widzieć wiele możliwych przyszłości to tak, jakby mieć naraz wiele rąk i działać naraz w wielu rzeczywistościach.

Gdy spotykamy odbicia samych siebie, własne twarze w wielu różnych lustrach – przechodzimy w transpersonalny poziom egzystencji, poza podziały na “ja” i “oni”. Wtedy dzieje się prawdziwa magia, czy też może po prostu doświadczenie pełni.

Przez takie szczeliny możemy dziś zajrzeć w twarz Marsa – Wojownika i Neptuna – tym razem w jego oceanicznej, uniwersalnej postaci kosmicznej macicy. Jeśli postawimy sobie pytanie – o co aktualnie walczymy – będziemy wiedzieć, nasienie jakiej przyszłości chcemy zasiać w kosmicznym łonie.

Patrząc dzisiaj na twarz Luny w bardzo wodnym i magicznym znaku Skorpiona, uważnie szukajmy odbicia nie tylko światła słonecznego, ale też i swojej twarzy. Jak już ją zobaczymy, popatrzmy jaką rzeczywistość widzimy za jej plecami. Czy coś byśmy chcieli w niej zmienić? Czasem podróż przez czasoprzestrzeń wymaga tylko odrobiny wyobraźni i zdolności do uśmiechu – przez jedną drobną chwilę, bez żadnego wysilania się, godzinnych rytuałów, medytacji, afirmacji i akrobacji, czy mantr. Uważność jest wszystkim, czego potrzebujemy by odkryć swoje siedem ramion gwiazdy magów.

cze 212011
 
Słony krajobraz

Słony krajobraz

Zmieniamy dzisiaj fazę z intelektualno-marzycielskiej na twardo stąpającą po ziemi. Energię kierujemy na poszukiwania rozwiązań, które umocnią naszą bazę, dom i korzenie 0raz dadzą nam większe poczucie bezpieczeństwa. Zawdzięczamy to przejściu głównego światła horoskopu – Słońca - ze znaku artystycznych i dywagujących Bliźniąt do znaku Raka, a raczej Wielkiej Matki Raczycy - stojącej z chochlą w jednej a wałkiem do ciasta w drugiej ręce na straży domowego ogniska.

Pozornie paradoksalnie – od wczoraj wysiłki i ambicje kierować będziemy raczej na mądre  rozplanowanie oraz dogadanie szczegółów. Kończymy uparte spory o ciągłe oranie tego samego kawałka miedzy, pomiędzy polem naszym i sąsiada. Tutaj zagra marszowo trąbka wojskowego Marsa, przechodzącego z rolniczego Byka do wspomnianych wcześniej Bliźniąt, tutaj pochylonych nad stołem z traktatami rozjemczymi.

Jednocześnie w przeciągu najbliższego tygodnia coraz więcej informacji będzie wskakiwać na swoje miejsca jak brakujące puzzle układanki, odsłaniając zamglony dotąd obraz. Światło Słońca przestanie wreszcie tak łatwo łączyć się z mgłami Neptuna, Pana Złudy.Trzeźwienie będzie się działo też dzięki kolejnym, trzeźwiącym kopniakom ze strony piorunująco oświecającego Urana, oraz rewelacjom z czarnych teczek władcy mrocznych stron wszystkiego – Plutona.

Uważnie obserwujmy alternatywne źródła niusów, konsekwentnie wyłączając wszechobecne, telewizyjno-massmedialne oczy Wielkiego Brata.

Trzymając w garści fiolkę soli trzeźwiących, tak samo z przymrużonym okiem słuchajmy rewelacji swoich bliźnich, a z ich słów wyłuskamy zupełnie nowy sens. Nowy również dla tych, którzy go swoimi słowami niosą…


maj 222011
 
Roman Fierfas, Józef Onoszko i Zbyszek Kocik (od lewej) - zapowiedź mojego wykładu otwierającego konferencję Międzynarodowego Klubu Liderów

Roman Fierfas, Józef Onoszko i Zbyszek Kocik (od lewej) - zapowiedź mojego wykładu otwierającego konferencję Międzynarodowego Klubu Liderów

Z taką konkluzją zakończył się dla mnie kongres Międzynarodowego Klubu Liderów, na którym miałem przyjemność wygłosić swoje zdanie na temat “2012 – Fakty i mity. Chiny vs USA, kontekst polityczny następnych 10 lat“. Przekąs w tym, że dokładnie na pierwszy dzień spotkania pewien gorliwie wierzący pastor z USA wyznaczył koniec świata i początek sądu bożego, dokładnie o 18:00. Z tego co sobie przypominam, jakiś czas temu dostałem zapytanie dokładnie o ten termin. Zważywszy na naprawdę piękny potencjał na niebie w tym okresie obśmiałem serdecznie i astrologicznie kaczkę.

Jakoś chyba wczoraj zaczęły się pojawiać nowe objawienia według Proroka Youtube’a głoszące, że ten koniec świata będzie nie 21 maja, ale 21 października. Zważywszy na to, że poprzedni wpis na tym blogu jest o naszych perypetiach w Egipcie, związanych z medytacją dla pokoju i harmonii na świecie… nie da się ukryć, że apokaliptyczne gomułki obserwuję trochę jak entomolog swój ulubiony gatunek mrówek. A tak już bez złośliwości – zestawiam te wpisy dlatego, że gdzie jest Yang, tam  jest również ukryte Yin ;)

Oczywiście, termin kongresu również nieprzypadkowo zbiegł się z fantastycznym, jako się już rzekło, ustawieniem planet na niebie. Ramię w ramię szły ze sobą:

  • Wojownik Mars, który w znaku hedonistycznego Byka robi się nieco leniwym byczkiem Fernando, ale jak już się zbierze to żaden matador go nie powstrzyma,
  • Zalotna Wenus, która w Byku czuje się jak pączek w kosmetycznej, maślanej kąpieli piękności, z której najdrobniejszym ruchem paluszka dyryguje wszystkimi Wojownikami – bo jest w swoim królestwie,
  • Pięknousty Merkury, zmieniający się w Byku w postać poety, skłonnego do krotochwil i gawędziarstwa erotycznego jak Jaskier, spod pióra Mistrza Sapkowskiego,
  • Bezwzględny i wyrachowany Pluton, z wnętrzności znaku Koziorożca kontrolujący wszystko, temperujący i wykorzystujący wszelkie ambicje, popędy i ideały powyższej trójki do zakonserwowywania korporacjonistycznego status quo.

W poprzek do tego towarzystwa wzajemnej-i-tajemnej adoracji stoi Buntownik Uran, robiący rewolucję w krainie myśli, filozofii i nieodłącznej dla niej erystyki – czyli w znaku Barana. Nie ma tak pięknej i słodkiej manipulacji, której tenże by nie rozpoznał i nie wyśmiał.

Stając głównie po stronie roli Buntownika na kongresie, całą swoją prezentację poświęciłem obsmarowywaniu plutonicznych tendencji manipulacyjnych w globalnej polityce. Nie porywałem się na osądzanie, czy naukowcy wiedzą czy nie wiedzą, o co chodzi z:

  • trzęsieniami ziemi,
  • tsunami,
  • asteroidami,
  • zmianami osi Ziemi,
  • projektem HAARP,
  • superflarą słoneczną na miarę wydarzenia Carringtona,
  • pogłoskach o nadlatywaniu Nibiru i powrocie Annunaki,
  • jak również globalnej symulacji Powrotu Jezusa i  innych proroków wszystkich masowych religii w ramach projekcji trójwymiarowych w atmosferze, czyli projekcie BlueBeam pożenionym z chemtrailsami…

… skromnie ograniczając się do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, komu podkarmianie medialne tych wszystkich pomysłów na apokalipsę może służyć i który… bankier na tym najlepszy robi interes.

Każdy papież (zwłaszcza Bogini Eris), włącznie ze mną oczywiście, jest absolutnie nieomylny w sprawach wiary i (zważywszy na to, że jutro mamy comiesięczne święto Eris – tym bardziej) ma święte prawo glosić prawidła swojej wiary wszem i wobec. Wszyscy, którzy mają kaprys zostać wyświęceni na papieży i papieżyce Bogini, po przeczytaniu tego zdania do końca zostają na nich wyświęceni automagicznie i są również absolutnie nieomylni w sprawach wiary, bo takie mam aktualnie papieskie kaprycho. Tako rzecze Uran w Baranie, już nieodwołalnie od 11 marca, aż do 15 maja 2018 roku.

Ponieważ czwórka planetarnych jeźdźców niezaistniałej apokalipsy rozjeżdża się od dzisiaj na wcześniej upatrzone pozycje, tym sarkastycznym akcentem pozwolę sobie proroctwo na najbliższy tydzień zakończyć.

Amon.

mar 292011
 
Shirlie i ja pod ołtarzem między łapami sfinksa. Za nami najmłodszy uczestnik - Kuba

Shirlie i ja pod ołtarzem między łapami sfinksa. Za nami najmłodszy uczestnik - Kuba

Staroegipska bogini sprawiedliwości Maat u wejścia do zaświatów ważyła na szalach Wagi z jednej strony serce zmarłej osoby, a z drugiej pióro strusie. Jeśli serce było cięższe niż pióro, opadało wraz z szalą wprost do piekielnej paszczy krokodylogłowego stwora. Pożarty znikał na zawsze, tracił szansę na odrodzenie w jakiejkolwiek formie i szansę na wieczne życie. Jeśli było lżejsze – zmarły zyskiwał prawo do życia wiecznego, odrodzenie po zasłużonym pobycie w niebiańskich zaświatach.

To przesłanie było jedną z najważniejszych treści medytacji prowadzonych w Piramidzie Cheopsa, świątyniach w Abydos i Denderze przez Shirlie Roden, do której przystąpili między 11-tym a 18-tym marca uczestnicy jej warsztatów wyjazdowych w Egipcie. Energia tych medytacji niosła się w eter nadzwyczaj czysto i długo, ponieważ przed naszym wejściem do środka przez długi czas nikt nie wizytował Piramidy Cheopsa. Po egipskiej rewolucji nie było ani rządu, ani ministra antyków, który mógłby podpisać zezwolenie na wejście.

W dniu, kiedy weszliśmy z tym pozwoleniem do środka, z pierwszym podpisanym  aktem przez nowego ministra w rękach, rewolucjoniści wylali go z urzędu. Ponoć za korupcję… dla nas to oznaczało, że po naszym wejściu bardzo długo znów turyści nie wejdą do środka i nie zakłócą energii, którą tam przywołaliśmy. Wciąż jeszcze możecie z niej korzystać i podłączać się do niej w medytacji.

Z różną siłą, przez ostatnie tygodnie aż do dzisiaj, doświadczaliśmy ważenia na szalach sprawiedliwości – po stronie kochającego filozofię znaku Wagi stoi surowy i wnikliwy cenzor Saturn, po stronie impulsywnego i intelektualnego znaku Barana - sędzia i krytyk Jowisz. Ekwilibrium do którego oba te potencjały dążyły to właśnie zasada Maat – wydobywania kosmicznego Porządku z oceanu chaosu, chaosmosu. Podobnie jak w wielu mitach stworzenia, w egipskim na początku był pierwotny wzgórek, kwiat lub… piramida, jako pierwsze wyłaniające się z Otchłani, nieskończonej domeny wszelkich możliwości.

Zasada sprawiedliwości, wyłaniania się Porządku z Chaosu, podobnie jak bogini Maat i będące jej ucieleśnieniem piramidy w Egipcie, oznaczały symboliczny triumf Światła nad Ciemnością, oraz kosmicznego Porządku nad oceanem Chaosu. Jak długo faraonowie stali u władzy jako strażnicy tej zasady, tak długo lud cieszył się dobrobytem i spokojem.

Jesteśmy już za progiem, od którego rewolucyjny, pierwotny Chaos, w postaci Urana w Baranie, rozlewać się zaczął po świecie. Można porównać go do resetu systemu, wprowadzenia komendy formatowania na nowo starych danych do komputera. Daleko jeszcze przed nami, w rocznej perspektywie, jest pogłębienie procesu przemian na świecie. Będą one tak głębokie, jakby faktycznie świat na chwilę zanurzył się w potopie pierwotnego Chaosu, by wynurzyć się po jego Nocy w nowym wcieleniu.

Teraz czeka nas stąpanie z kamienia na kamień nad coraz bardziej wartkim strumieniem zdarzeń. Odważni wypatrują co lepszych miejsc, by ryzykować zanurzenie w nurcie, bo kto nie ryzykuje – ten nic nie wygrywa. Łut szczęścia czeka szybkonogich i szybko myślących w piątek, wraz z wyjściem ambitnego Marsa z wiecznie bojaźliwych Ryb, oraz wejściem do nastawionego na rywalizację Barana, pojawi się wiele “złota dla odważnych” do wygrania.

Jednakże ten szybki traf może przyćmić większą wygraną – niedzielny nów na Jowiszu, wzmacniający szalę sprawiedliwych, oczyszczający niesłusznie oczernionych i posądzonych. Kto się połaszczy chwilę wcześniej na szybki i gorący pieniądz, przegapi wielką wygraną w niedzielę.

Wszystkich mistrzów prokrastynacji, odwlekających na później z lęku przed porażką, czeka w niedzielę wielka próba siły woli. Czy jestem gotów/gotowa czy nie, bo podjąć wielkie, życiowe wyzwanie? Odpowiedź leży na szalach Wagi Maat. Jeśli Twoje serce nie jest obciążone depresją, żalem, poczuciem winy i jest lżejsze od strusiego pióra, to odpowiedź brzmi – TAK.

Uwolnij się od lęku przed sukcesem, a przestaniesz bać się porażki. Każdą energię można pozytywnie transformować, co również Shirlie wielokrotnie powtarza to na swoich warsztatach i czego uczy.

W razie wątpliwości – wezwij energię Maat przez symbol Kwiatu Życia, wciąż promieniującą ze środka Komory Królewskiej z Piramidy Cheopsa.

Kwiat Życia na kolumnach Świątyni Ozyrysa w Abydos

Kwiat Życia na kolumnach Świątyni Ozyrysa w Abydos

Symbol Kwiatu Życia

Symbol Kwiatu Życia

mar 112011
 
Nieoczekiwana zmiana miejsc

Nieoczekiwana zmiana miejsc

W nocy, tuż przed 2-gą, Uran zmieni wreszcie miejsce pobytu. Jego rewolucyjne energie wyjdą z cierpiących Ryb i wejdą do aktywnego Barana, zdecydowanie bardziej przystosowanego do radzenia sobie z zagadnieniami intelektualnymi. Oczekiwać możemy przemiany wielu ofiar w katów, narodzin wielu mścicieli, komiksowych bohaterów i poszukiwaczy czarno-białej sprawiedliwości. Rewolucjoniści na całym świecie będą intensyfikować swoje wysiłki ku zamienieniu się miejscami z rządami, przeciwko którym wiodą swój bunt.

Julian Assange może w końcu ulec mściwej, amerykańskiej zemście – ale w jego imieniu grupa Anonymous zemści się na amerykańskim rządzie. Kadafi może grozić podpaleniem pól naftowych, ale rebelianci faktycznie to będą robić, aż dyktator ustąpi, wyręczony przez nich. Bractwo Muzułmańskie grzecznie czeka jeszcze, aż wojsko uporządkuje najwyższe stanowiska w Egipcie, ale wkrótce możemy się spodziewać również tutaj przemian. Kolejne państwa w Afryce i na Bliskim Wschodzie przetasowują swoje hierarchie. Na całym świecie ceny ropy naftowej i żywności idą w górę.

U nas PO wciąż jeszcze jest u władzy, ale nieoczekiwanie dla wszystkich, po raz pierwszy w historii nowożytnej Polski, to właśnie ludowcy i PSL mogą przejąć władzę, gdy żywność pójdzie w górę. Strefa euro trzeszczy w szwach, utrzymywana wysiłkiem Deutsche Banku, ale gdy przestanie się opłacać zamiana długów narodowych na terytoria narodowe, również ten porządek może się załamać. Absurdalne dyrektywy europarlamentu, takie jak Codex Alimentarius i kolejne próby masowego wprowadzenia GMO na rynek europejski, mogą jeszcze przynosić pieniądze eurodeputowanym, ale kolejne państwa zastanawiają się nad wyjściem z Unii oraz pozbyciem się zbędnego garbu rodem z Brukseli.

Komu potrzebny jest centralny bank, rząd i zbudowany na tym Nowy Światowy Porządek, gdy dostęp do informacji i wiedzy nagle się masowo poszerza, wraz z upowszechnieniem kolejnych, mobilnych technologii?

Tak, Uran w Baranie to próg wielkich zmian – tak samo na świecie, jak i w życiu prywatnym wielu ludzi. Rewolucje w domu i zagrodzie czekają na odkrycie, tak  samo jak ich bolesne źródła i przyczyny. Wielkie koło Yin-Yang obróci się dziś w nocy o ten jeden, krytyczny milimetr poza granicę “Starego, Dobrego, Znanego”. Nadchodzą jeszcze bardziej ciekawe czasy.

mar 022011
 

Wiedza indiańskich szamanów i wojowników, których szkolili, powoli przenika do naszej rzeczywistości. Są nimi zarówno mityczni Toltecy, których Castaneda użył jako fikcyjne i symboliczne, archetypowe źródło swej wiedzy, jak i zupełnie realni szamani Amazonii, którzy swoją wielowiekową tradycję przynoszą do nas wraz z wiedzą o roślinach magicznych. Wraz z nadchodzącym nowiem w Rybach, ich magiczne kroki będą nie tylko bliżej nas – ale i przejawiać się będą intuicyjnie poprzez nas.

Nów to moment startu, posiewu nowych idei i inicjacji działania. Ryby to znak mistycznych wtajemniczeń, inicjacji wewnętrznej i rytualnego przejścia przez ciemne, mgliste domeny nieświadomości. Świadomemu przejściu poprzez nie przyświecać szczególnie będzie Mars w Rybach - mistyczny tym razem Wojownik – stojący w harmonijnym aspekcie do Plutona, pana Podziemi i nieświadomości, kruszącego zastały porządek i stare struktury w Koziorożcu.

Pole do tego zostało oczyszczone w ciągu ostatnich dni dwukrotnie. W zeszły piątek nieharmonijny aspekt Jowisza w Baranie – cynicznego i przeintelektualizowanego w tym wydaniu sędziego – do wspomnianego wcześniej Plutona w Koziorożcu – transformatora struktur. Ich wzajemne oddziaływanie wyniosło na światło dzienne przeszkody w budowaniu nowego porządku – te najważniejsze, które mamy tak naprawdę tylko w swoich umysłach.

We wtorek po południu do oczyszczania dołączyły się kapryśna Wenus w neurotycznym Wodniku w niestety harmonijnym aspekcie do Urana w Rybach, mającego potencjał kończenia i ucinania korzeni nerwicowych, kompulsywnych zachowań. Niestety – bo w tym wydaniu zamiast przyśpieszyć uwalnianie fochów, dąsów i pąsów aspekt ten raczej odwlekł w czasie oczyszczenie, przesuwając je na później. To, co dobrego przyniósł, to rozróżnienie i rozpoznanie, jakie zachowania są manipulacyjne, bo wynikają wyłącznie z poplątania emocjonalnego. Rozprawić się z nimi trzeba nie licząc na dodatkowe wsparcie z niebios.

Inspirujące materialy na ten piątek to oczywiście tensegrity, kultywowane przez uczniów Castanedy, oraz wszystko co dotyczy tradycji Indian Ameryki – szczególnie południowej. Magiczne rośliny, ceremonie szamańskie, naturalne i otoczone tradycyjnym obrządkiem, uświęconym wielowiekowym przekazem kontekstem i “settingiem”, jakiego nie da żadna newage’owa grupka wzajemnej adoracji. Tym, którym bliska jest ścieżka taoistycznych szamanów, polecam odosobnienie w ciemności, według wskazówek technik Darkroom, opisanych przez Mantak Chia. Przejście na drugą stronę zawsze czujnego, galaktycznego Oka Orła będzie otwarte cały weekend.

lut 182011
 

Dziś od rana świętujemy pełnię Księżyca w Lwie, podczas gdy Słońce styka się naraz z Marsem, Merkurym i Neptunem w znaku Wodnika.

Potencjały komunikacji, walki o prawdę i rewolucyjne nauki, rozświetlające wszelkie iluzje, jako żywo tchnie ideami wedyjskimi. Wyraża je pięknie mantra, bardzo znana dzięki zamieszczeniu jej w ścieżce dźwiękowej filmu “Matrix: Revolutions

असतोमा सद्गमय। तमसोमा ज्योतिर् गमया।
मृत्योर्मामृतं गमय॥

Asato mā sad gamaya
Tamaso mā jyotir gamaya
Mṛtyormā amṛtam gamaya
Aum śānti śānti śāntiḥ (Bṛhadāraṇyaka Upaniṣad 1.3.28)

Z ignorancji prowadź mnie do prawdy;
Z mroku prowadź mnie do światła;
Ze śmierci prowadź mnie ku nieśmiertelności
Aum pokój, pokój, pokój

Jeśli chcecie dzisiaj wywalczyć w swoim prywatnym matrixie coś spoza niego, z domeny Cudownego – medytujcie nad sercem. Kosmiczne zimno możecie odczuwać z racji neptunicznych fluidów, zalewających Ziemię wraz ze sztormem elektromagnetycznym, jaki jest efektem słonecznych protuberancji, które obserwujemy od poniedziałku. Słońce daje nam energię do przekroczenia fal zimnego żywiołu Wody, jakim emanuje Neptun. Poczucie osamotnienia, depresji oraz wszystkie wizje wspomnień, treści z przeszłości, jakie podświadomość może wam wskutek tego oddziaływania wyświetlać – spalcie medytując nad sercem, Słońcem i płomieniem.

Neptun to też sny i wizje – kosmicznej skali, takie jak Brahman, uniwersalny sen stwórczego aspektu boskiej świadomości – Brahmy, czyli Maya  - iluzoryczna warstwa przejawionej rzeczywistości, jaką transcendujemy w wyższych stanach świadomości. Dziś cały dzień dobry jest na medytacje, działanie dla dobra innych, szukanie towarzystwa praktyków i nauczycieli nauk duchowych. Pamiętajcie – szczególnie w takie dni każdy człowiek może dać wam refleks waszego własnego, wewnętrznego płomienia ducha. Potrzebujecie tylko głębokiej uważności i wyciszenia.

lut 052011
 

Od środowego nowiu trwa jazda do przodu na bardzo energetycznej, bardzo Yang, koniunkcji wojowniczego Marsa i egotycznego Słońca w buntownicz0-rewolucyjnym Wodniku, która jednych bardzo motywuje do pracy i samorealizacji, a innych do buntu przeciwko pańszczyźnie korporacyjnej. Można tą energię spokojnie porównać do pary zbuntowanych “wyluzowanych jeźdźców” z kultowego filmu lat’60 tych. Będą tak jechać nie rozstając się do 25-tego lutego, przechodząc po drodze różne perypetie, niekoniecznie zgodnie z porządkiem monomitu bohatera, sklasyfikowanego przez Josepha Campbell’a.

Co więcej, najpóźniej do 17-tego, po drodze dołączy do nich bardziej zgodny z bezpłciowym charakterem Wodnika, androgyniczny metakomunikator Merkury, dopełniając grono bohaterów do triady i tym samym podobieństwa do filmowego scenariusza. Wniesie do procesu energetycznej pary tonę swoich pedagogicznych mądrości oraz przemyśleń, zabawi się w psychologa, zgadując myśli milczącego, zatopionego w działaniu, męskiego duo.

Jeśli płynące z medytacyjnego wglądu metakomunikaty nie zostaną w ciszy wysłuchane, podobieństwo do filmu może się dopełnić 25-tego lutego dość dramatycznie. Tego dnia domknie się na niebie kwadratura sędziego Jowisza w  upartym Baranie do podobnego Shivie transformatora struktur, Plutona w skostniałym Koziorożcu. Twarde zderzenie upartego, życzeniowego, przeidealizowanego myślenia a’la “Secret” na przekór faktom, płynącym z mielenia się starych recept na świat, rzeczywistość, ludzi i ich relacje, może być bardzo bolesne i przynieść nieodwracalne, niekoniecznie pozytywne przełomy.

Przełom w myśleniu byłby pożądany. Oby demonstranci w Egipcie dokonali przełomowej zmiany w spojrzeniu na konflikt, w którym są narzędziami zarówno Bractwa Muzułmańskiego, jak i Chin oraz USA. Oby radni w europarlamencie dokonali przełomowej zmiany w legislacji na temat GMO i Codex Alimentarius (ziołolecznictwa), w którym są pionkami lobbujących korporacji i stojącego za nimi rządu USA. Oby zwykli ludzie zaczęli myśleć bardziej lokalnie, niż globalnie i po prostu zajmować się wzajemnym wspieraniem się, zamiast dawać się wciągnąć w macdonaldyzm, konsupcjonizm i inne, równie paskudne -izmy. Oby Julian Assange naprawdę dobrze wybrał kolejne leaks’y ze swojej gigantycznej biblioteki świństw politycznych, zanim snajper pociągnie za spust.

Jutro można będzie zrobić pierwszy przystanek w motelu po drodze, w miłym towarzystwie księżniczkującej Wenus w dumnym i wymagającym Koziorożcu. Jej wyzywające, półkwadraturowe ustosunkowanie się do męskiej pary, może stać się przyczyną małej strzelaniny czy też drobnego mordobicia w gronie starych przyjaciół. Tego samego dnia jednak mentorski głos powściągliwego, retrogradującego Saturna w mediującej wszystkim Wadze, może stać się przyczynkiem do przemyśleń.  Ten zalążek nowego światopoglądu może wykiełkować wśród spękanych płyt granitowego uporu zastarzałej, myślowej, zaskorupiałej masy.

Saturn tradycyjnie łączy się nie tylko z osobami starszymi, ale przede wszystkim z wsią, pracą na roli, przebywaniem wśród zwierząt (niekoniecznie rogatych) i kontaktu z obfitością Natury. Saturnalia były świętami obfitości i płodności. Korzystajmy z tej obfitości, kontaktu z Naturą i jej prastarą mądrością, by nie dać się zwieść powierzchownym, pozornym, prywatnie posiadanym na użytek własnego ego racjom. Znać prawdę a mieć rację to dwie, często zupełnie odmienne historie.

lut 022011
 

Dzisiejszy nów dotyka mocno bardzo buntowniczych i wojowniczych energii. Po pierwsze, Słońce i Księżyc spotykają się dziś wieczorem w znaku Wodnika – wiecznego buntownika. Po drugie, tuż obok Słońca od dłuższego czasu idzie noga w nogę Mars, archetypowy wojownik. Po trzecie – w znaku Wagi, reprezentującym całkowicie odmienną, mediacyjną postawę, stoi w harmonijnym aspekcie do nich Saturn, pan struktur i hierarchii. Mniej więcej tydzień temu rozpoczął jednak cofanie się i wycofywanie całej swojej mocnej, krystalizującej i wspierającej energii gdzieś do głębi kosmicznego brzucha Wszechświata, na zapas – na później (“wypuści ją” na wolność 17 czerwca). Stąd jego działanie nie wspiera teraz porządku i struktur – ale wręcz przeciwnie.

W świetle tego, co się dzieje w Egipcie od zeszłego czwartku i piątku – trudno jest o bardziej dosadny, astrologiczny komentarz. Pytanie tylko, co dla nas lokalnie ta energia może dobrego przynieść?  Pozwolę sobie nieco się rozgadać…

Socjologowie badający fenomen naturalnych liderów (włączając w to Adolfa Hitlera i Charlesa Mansona) często obserwują ciekawą prawidłowość. Gdy ktoś z wysokich kręgów społecznych płodzi dziecko w związku (zazwyczaj nieformalnym) z kimś z niskich kręgów społecznych (przykro mi, drogie Wodniki, istnieją takie podziały mimo waszych najgorętszych starań, by tak nie było) – rodzi się ktoś z silnymi genami liderowania wśród szerokiej masy, od której bardzo się odróżnia. W naturalny niestety sposób, poprzez swoją genetyczną przewagę, zyskuje nad nimi bardzo szybko duży wpływ, a gdy ambicja, duma i ego dopisują – również i władzę.

Z punktu widzenia hołubionej i obowiązującej w “amerykańskim śnie” wiary w merytokrację, równość wszystkich i możliwości osiągnięcia pozycji społecznej tylko dzięki własnym kompetencjom, jest to zasadniczy błąd w systemie, mezalians rodzący lawinowo serię wydarzeń, zupełnie niepasujących do obecnie obowiązującej, politycznie poprawnej ideolo.

Kto się dziś narodzi, zarówno w sensie fizycznych narodzin jak i duchowej inicjacji, będzie nosił w sobie energię naturalnego lidera.

Idea zrównania się poprzez miłość dwóch odmiennych sfer społecznych rodzi wielkie zarzewie buntów, rewolucji i wojen, w postaci nowego półboga, współczesnego odpowiednika greckiego herosa, dziecka jednego z bogów (zazwyczaj Zeusa, ojca między innymi Heraklesa) i zupełnie ludzkiej kobiety. Ponieważ mity są ocenzurowane, to niewiele z nich ujawnia, iż tego typu narodziny naturalnych liderów miały miejsce podczas hieros gamos, czyli świętych zaślubin… kapłanki, rytualnej i czczonej, szanowanej, świętej prostytutki w przybytku bogów, do którego mógł wejść incognito każdy mężczyzna, a zatem – też i taki, który obdarzony jest wielką władzą. Zazwyczaj mowa w nich o kobietach – królowych, księżnych… no tak, jeśli król się zakochał to przecież miał prawo poślubić szanowaną konkubinę… ale nie musiał.

Znać innych, to mieć mądrość
Znać siebie, to mieć ostrość (widzenia)
Podbić innych, to mieć władzę
Podbić siebie, to mieć siłę

W tych słowach “Dao de jing” bardzo mądrze podsuwa aluzję do “Sztuki wojny” Sun Tzu:

Ten, kto zna wroga i siebie nigdy, w setce bitew, nie będzie narażony na ryzyko.

…choć pewnie Wodniki zakrzykną z oburzeniem, co jedno dzieło ma z drugim wspólnego. Znając jednak kontekst, można zobaczyć iż ani poznanie innych nie wyklucza poznania siebie, ani nie jest tutaj prezentowane jako alternatywna droga – to są komplementarne wskazówki pradawnej mądrości.

Nów – to zapłodnienie, posiew nowego życia, odrodzenie energii. Skoro na Marsie – to narodzi się bohater, skoro w Wodniku – to buntownik i piewca idei równości, wolności i braterstwa. Jeśli posłucha się głosu starca Saturna – to przyswoi mądrość i nie będzie ani rozpętywać trzeciej wojny światowej (czyli może Izrael nie zbombarduje elektrowni atomowej w Iranie, korzystając z koniunktury), ani budować kolejnej sekty (czyli być może Braterstwo Muzułmańskie nie przerobi Egiptu na państwo sticte wyznaniowe).

Szukając odpowiedzi na pytanie – co robić w tarapatach, jak wyjść cało z opresji, jak rozstrzygnąć konflikty, jak mediować między zwaśnionymi stronami – wejdźmy dziś wieczorem w energie księżycowego Łona (np. oglądając Zeitgeist: Moving Forward, Enter the Void, albo GasLand) i pozwólmy sobie narodzić się z niego jako naturalni liderzy. Ranek przyniesie nam mądrość wraz z pierwszymi promieniami Słońca. Koniecznie przygotujcie notesy przy łóżku na spisywanie snów.