Na pełni i bardzo trudnym Wielkim Krzyżu z 26-tego czerwca, o którym krążyły po sieci legendy iż jest wielkim impulsem energetycznym do duchowego rozwoju i wewnętrznej przemiany, wielu ludzi doświadczyło załamania lub rozpadu – zarówno na polu osobistym jak i zawodowym. Ci, którzy mieli mądrych przewodników i nauczycieli przeszli przez jego transformujący ogień obronną ręką. Do takich nauczycieli należy m.in. Shirlie Roden, która w sobotę 26-tego zrobiła potężną medytację Wewnętrznej Świątyni, idąc za inspiracją swoich przewodników duchowych.
Częścią tej medytacji była wizualizacja w splocie słonecznym kręgu mocy oraz ramion równoramiennego krzyża dookoła, na którego szczytach stały kolejno: Słońce u góry, Księżyc z Plutonem na dole, Uran i Jowisz po prawej stronie, zaś Saturn po lewej. Uczestnicy jej warsztatów doświadczyli wewnętrznego uwolnienia i wykorzystali tą energię do faktycznej transformacji blokujących ich treści podświadomych.
W tradycji tybetańskiej, rdzennej tradycji szamańskiej Dzogczen Bonpo istnieje potężny rytuał „zbierania duszy”. Jego esencją jest przywracanie rozproszonej duszy, poprzez przywoływanie jej energii żywiołów z czterech stron świata. Według szamanów w Tybecie, tak samo jak i Indian obu Ameryk, depresja jest bardzo dobrze znaną i określoną chorobą, polegającą na rozproszeniu któregoś z podstawowych żywiołów. Rytualny taniec i „zgarnianie” energii z powrotem do ciała-ducha człowieka uzdrawia go całkowicie. Praktyka ta stosowana jest z powodzeniem od setek, a może i tysięcy lat. Nawet im do głowy nie przyjdzie, by pytać się co to jest Prozac, albo żeby „leczyć się” Ognistą Wodą.
W najbliższą środę, 4-tego sierpnia, spodziewaj się natłoku bardzo podobnej energii – nie oczekuj jednak łatwych rozwiązań ani odpowiedzi, jeśli nie masz w swoim horoskopie dobrze obsadzonego początku znaku Raka, Koziorożca, Barana lub Wagi. Z tej czwórki najsilniejszy odpływ energetyczny dotknąć może wedle wszelkiego prawdopodobieństwa właśnie co słabszych Raków i Raczyc. Uszkadzanym żywiołem jest Woda, więc przede wszystkim lęki o byt materialny, trwałość relacji rodzinnych i domowego ogniska trzeba będzie uzdrawiać. Dokonacie tego chroniąc nerki i pęcherz moczowy – jako że one właśnie związane są wedle Tradycyjnej Chińskiej Medycyny z żywiołem wodnym.
Jeśli chcecie skorzystać z mojej tytułowej porady i medytować na schronienie w świątyni bądź cytadeli Czterech Żywiołów, nie ustawiajcie na szczycie żadnej planety – pozostawcie ją otwartą, aby przez najwyższe ośrodki energetyczne ciała wpływały nowe energie i inspiracje, całkowicie spoza waszego prywatnego matrixa. Na lewym ramieniu ustawcie obok Saturna – Mądrego Starca, również młodego i awanturniczego Marsa – Wojownika, oraz jego pełną erotyzmu i uroku kochankę Wenus. Na prawym – pozostawcie rewolucjonistę Urana oraz społeczny autorytet władzy Jowisza. Na dole – pozostawcie tylko Plutona, transformującego wszystko od korzeni, od jąder atomowych w górę hierarchii materialnych struktur.
Krąg mocy możecie umieścić w splocie słonecznym, lub – jeśli bliższe są wam chińskie praktyki energetyczne – w pępku.
Medytując tak nad ranem, pozwólcie by ta medytacja została wam „w tyle głowy” na całą środę. W sobotę przyjdzie wam w odsieczy harmonizująca energia Wenus, która zagasi wszelkie pożary emocjonalne i uśmierzy relacyjne niepokoje. Poza znieczuleniem na kilka dni nie da wam jednak „zasnąć” i powrócić do letargu homeostazy, bez znalezienia odpowiedzi na dręczące wcześniej już pytania. Po chwili oddechu postawi przed wyborem, podobnie jak Wielki Arkan Tarota „Kochankowie”.
-
http://www.viarute.pl XZSSB
-
admin
