maj 132012
 
Arkan XX: Sąd

Arkan XX: Sąd

Dziś świętujemy dzień święty, w którym Słońce - archetypowa świadomość – spotyka się z Jowiszem. Bóg Zeus to ojciec i Big Brother wszystkich innych bogów – tak samo w greckiej, jak i rzymskiej wersji. Niemal dosłowny imiennik: Djaus-Pitar (Ojciec Niebo) czy Waruna w Vedach, również rozporządza najwyższym autorytetem Boga Niebios, wszechwiedzącego i ustanawiający kosmiczne Prawo i Sprawiedliwość: kiedy świeci słońce a kiedy pada deszcz (co nie wyczerpuje szczytów hierarchii wedyjskich, bo Waruna został zdetronizowany z najwyższego stołka przez Indrę). Kto mu podpadnie, obrywa piorunem, klątwą, tudzież jakimś sprytnym wynalazkiem bojowym zeusowego syna – Hefajstosa.

Dla szamanów Południowej Ameryki planeta Jowisz jest siedzibą najwyższej hierarchii, najbardziej rozwiniętych duchowo istot, najbardziej oczyszczonych dusz szamańskich. Prawo wstępu do tego klubu mają tylko najwyżsi szamani. Kto dziś podejmuje trud uczestnictwa w ceremoniach szamańskich, tego nie ominie konfrontacja z archetypem tarotowego Wielkiego Arkanum Sądu. Kto będzie godzien posmakować wyżyn jowialnych energii – tego mu nikt nie zabierze. Warto próbować, bo obietnica jest zaiste słodka.

Sądź a będziesz sądzony. Ja bym dodał: dziel i rządź, a będziesz dzielony i rządzony.

Na bardzo ciekawych warsztatach Andrew’a Barnesa możemy się dowiedzieć między innymi, że w obliczu tego, co postrzegamy za zagrożenie życia, kontrolę nad centralnym systemem nerwowym przejmuje pierwotniejszy jego podukład, tzw. gadzi mózg – do dyspozycji z całego spektrum adekwatnych odpowiedzi mamy do wyboru dokładnie sześć reakcji:

  1. atak
  2. ucieczka
  3. znieruchomienie
  4. udawanie trupa
  5. znieczulenie, odcięcie (umysłu od ciała)
  6. obłaskawienie

O ile pierwsze pięć nie wymaga specjalnej egzemplifikacji, ostatni można zaobserwować na przyjęciach, galach, imprezach czy w dużych grupach spotkaniowych. Osoby, które starają się zaprzyjaźnić ze wszystkimi, to ci, którzy są w głębi ducha najbardziej przerażeni tymi grupami oraz swoją w nich obecnością. Ich uśmiechnięte promiennie twarze są równie pustymi maskami, co twarze Dorosłych Dzieci Alkoholików, które terror w domu rodzinnym nauczył ukrywać gniew i lęk, a w szczególności wszelkie przejawy smutku, żalu, bólu – bo za to można było oberwać od rodzica alkoholika, targanego nagłym wyrzutem sumienia i za wszelką cenę starającego się pozbyć poczucia winy, szukając winnych poza sobą. Taki trening kija i marchewki bardzo potem utrudnia rozróżnienie, kto jest swój a kto obcy, komu można zaufać a kogo trzeba unikać jak “Złego”.

W chińskiej medycynie wątroba, powiązana z planetą Jowisz, jest związana z podstawowymi emocjami: gniewu, frustracji, nieakceptacji, krytycyzmu – a ze strony przetrasformowanej i pozytywnej: łagodności, akceptacji, poczucia obfitości i pełni,  a także “słodyczy życia” czyli (nomen omen) jowialności.

Im silniej aspektowany w horoskopie urodzeniowym Jowisz, tym łatwiej popadać ze skrajności osądów w skrajność – dzielić ostrymi granicami świat na swoich i obcych, wrogów i sprzymierzeńców, tych co z nami i tych, co przeciw nam. Gdy dochodzą do tego silne wahania nastroju, pod wpływem którym te osądy i podziały zmieniają się jak chorągiew na wietrze, tym bliżej w pełni rozwiniętego syndromu osobowości pogranicznej (borderline).

Tacy ludzie strasznie się męczą, uważając cały świat i wszystkich ludzi za z reguły niegodnych zaufania, złośliwych lub wręcz z natury złych. Sądząc czepiają się pojedynczych fraz, słów – nieraz urywkowo wyrwanych z kontekstu rozmów – by uprawomocnić nimi przyklejanie bardzo silnie naznaczonych emocjami etykiet. Etykiety zaś składają się na stereotypy, szufladki w które się wrzuca wszystkich: “dobry” człowiek, “zły” człowiek. Dobry do czego? Zły do czego? Do jakiego użytku, wykorzystania, zastosowania jak młotek?

Chcąc poprawić cały świat, oczywiście nie uważają siebie za obiekt o najwyższym priorytecie, który może takiej zmiany potrzebować – są już od dawna ponad to. Ich życie nie zmienia się, ale ręce mają pełne roboty z innymi, od których problemów są współuzależnieni. Iluż to mamy alkoholików czy narkomanów, którzy to “wszyscy są Chrystusami”?

Wszystkim zbawcom, Chrystusom i ich Bogom Ojcom/Matkom polecam w dzisiejszym dniu lekturę Melody Beattie “Koniec współuzależnienia”, aby zrozumieć istotę konfliktów, jakie w ciągu ostatnich dni wyszły na jaw, oraz będą jeszcze wychodzić…

Jest to zresztą obowiązkowa lektura dla wszystkich Matek-Polek, na którą wykrojenia odrobiny czasu z dnia wypełnionego troszczeniem się o innych szczerze im życzę w Dniu Matki.

maj 062012
 

Pełnia, tuż przy Jowiszu w Byku, nastraja do refleksji – czy jesteśmy dla innych tak dobrzy, jak oni dla nas? Czy serc nie pokroił nam bezpowrotnie już narcyzm i rządza pieniądza? Gdzie zaczyna się, a gdzie kończy użyteczność tego co można posiadać – pieniądze, rzeczy, kontakty, friendsi na fejsie, przyjaźnie, związki – czy wręcz po prostu ludzi – a gdzie to wszystko zaczyna posiadać nas i rozgrabiać naszą świadomość pod zaborami Panów Mieciów? Szczególnie patrząć, jak posiadanie kogoś wiele budzi emocji…

Pozytywną stroną Byka jest związek z ziemią, wzruszenie na zapach świeżo skopanej, żyznej ziemi, wydającej żywe i obfite plony. Las, tchnący zielenią tak z konarów, jak z mchów na pniach, jak i ze ściółki – w którym pełno jest naturanie koegzystujących w swoich harmonijnie wyznaczonych granicach zwierząt – tych, które służą za zwierzynę łowną i tych, które na nie polują. Niezmącona niczym, (prócz ludzkiej pazerności) harmonia różnorodnego świata żywego – może wkrótce sama się upomnieć o swoje miejsce i dać lekcję pokory bezwłosej małpie, której pomysły na współżycie społeczne bardziej przypomina okrutne szympanse, niż pokojowe małpy bonobo.

W takie dni książki podobne do “Bezkrwawych łowów” Włodzimierza Puchalskiego jakoś tak same wypadają z górnych półek szaf z książkami i miękko lądują w ręku. Ten Pan rzeczywiście Dał Pokojowi Szansę – i ten głęboki pokój, oraz spokój ducha-umysłu – tchną ze starych, pożółkłych, grrubych kart księgi wypełnionej niezmiernie różńorodną, naszą rodzimą fauną w czerni i bieli. Jaka szkoda, że wielka jej część wymrze, gdy pełną parą ruszy wydobycie gazu łupkowego. Jaka strata, że wielu z tych co ją zniszczą, nigdy nie wiedzieli, że istniała.

Byk i materia też skłaniają do grzebania w ziemi, w jaskiniach – w książkach i filmach etnograficznych, etnologicznych, archeologicznych. Czy żyjący ponad 30.000 lat temu Neandertalczycy nie wyprzedzali nas przypadkiem o wiele głów, swoją wysoko rozwiniętą kulturą - w dużo większej harmonii z naturą, niż my – kiedy my sami, na wzór okrutnych szympansów, obrzucaliśmy się kałem bijąc o samice, gdy samce alfa walczyły o to, kto ma prawo utrzymać w swoim ręku ogień? Czy jesteśmy krokiem naprzód ślepej ewolucji, czy tylko kolejnym ślepym zaułkiem, który z frustracji, zazdrości i zwykłego strachu zeżarł wyżej rozwinięty i mniej agresywny gatunek, a wszelkie ślady jego kultury zniszczył i dalej niszczy, w imię posiadania stołków i posad na uczelniach, albo pól naftowych?

Czy ostrze naszego krytyka wewnętrznego nie jest przypadkiem zbyt nieznośne dla nas samych, czy nie jest tak, że na tyle mocno kole, iżbyśmy koniecznie musieli zawsze znaleźć kogoś poza sobą, na kogo możemy je skierować? Takiego  naszego, przywatnego Jezusa? Wiesz Jezu, dawno z Tobą nie gadałem. Będę dosadnie szczery z Tobą: jestem świnią ale dobrze, że przyszedłeś – zapłacisz mi za moje świństwa. A Bóg zapłaci wszystkim, których skrzywdziłem. Pewnie jeszcze z procentem, bo to Żyd stary (i mądry).

Przebaczenie w miejsce zagorzałej “zapobiegliwości”, zrozumienie w miejsce zapiekłego ”nigdy więcej”, puszczenie kontroli w miejsce chorej pedagogiki kija i marchewki… ależ te serca muszą się gotować w ogniu nienawiści, dumy, pogardy. Na twardo, jak udko kurczęcia – nic dziwnego, że jak poszedłem mając już niemal 40 lat do szpitala na badanie ogólne to usłyszałem – proszę pana, takiego EKG jak pan ma, to się nie zdarza w pana wieku. Pan ma serce! (i tu nastąpić miała rewelacja, która miała rozbawić i odprężyć, acz raczej wprawiła mnie w melancholijną zadumę). Ile razy mogę powtarzać – a nie mówiłem? Miałem rację. Tylko co z tego? Mieć rację, to wciąż domena Pana Miecia.

Nie wiem, jaka jest racja i jaka jest najbardziej wypasiona korzyść, bonus, procent, dywidenda do wypłacenia od tej konkretnej pełni Księżyca. Spece od astrologii papierów wartościowych z pewnością bardzo na niej skorzystali, Wróżki już podzieliły na miesiące naprzód dni i noce, godziny i minuty na prościusieńkie szufladeczki: tu pierz, tam gotuj, a tutaj posprzątaj, tu wypełnij kupon w totka, a tam oddaj PIT, jutro podlejesz kwiatki i pojedziesz na rutynową mammografię – w nadziei uzyskania, zarobienia, miecia jak najwięcej, wyciśnięcia burszynowych niemal żywic z każdego ułamka sekundy – nieustannego działania, dążenia do, ruchu za czymś i dokądś.

Prawdziwa sztuka zatrzymuje w miejscu. Prawdziwa astrologia jak każda, autentyczna sztuka, to jedno spojrzenie na wielki, jasny Księżyc nad głową, które unieruchamia totalnie – ciało i umysł. W medytacji poza jednostką i poza Oceanem.

lis 252011
 
Buddyjska postawa

Buddyjska postawa

Mieszkańcy i goście na południowej półkuli będą mogli oglądać częściowe zaćmienie Słońca, od 4:23 GMT do 8:17 GMT. W głębokiej ciemności, gdy noc na chwilę zamienia się z dniem, rodzi się nowe światło. W głębokiej nocy duszy rodzi się oświecająca iluminacja, zalewająca mózg kaskadą hormonów syntezowanych przez szyszynkę, od melatoniny aż po 5-MeO-DMT. Na chwilę wszyscy szczególnie uwrażliwieni praktykami medytacyjnymi będą mogli doświadczać mistycznych wizji, bez potrzeby odurzania się żadnymi zewnętrznymi środkami psychoaktywnymi.

Takie oczyszczające doświadczenie bardzo jest wszystkim potrzebne, po trudnym i bolesnym procesie wykluwania się zupełnie nowego ruchu społecznego, zainicjowanego przez ruch #OccupyWallStreet, wspieranego między innymi przez Juliana Assange’a i jego Wikileaks. Po głębokich perturbacjach związanych z całkowitą ciszą medialną, masowymi aresztowaniami, niezliczonymi akcjami prowokacyjnymi ze strony policji, oraz ostatnio wyrzuceniem i zakazem sądowym pobytu na terenie parku Zuccoti – ruch wreszcie okrzepł.
Continue reading »

wrz 042011
 

yksin via Flickr

Jakoś nie byłem w stanie pisać tekstów “ku pokrzepieniu serc” wtedy, gdy w Libii leciały bomby na ulice, przekupni lobbyści GMO zorganizowali Targowicę kłamstw w Sejmie i w mediach, a Chiny nasilały bombardowanie swoimi pieniędzmi na gnijące ekonomicznie kraje. Wolę pisać o rozwiązującym języki i odsłaniającym tępą prawdę wpływie Jowisza w Byku, niż ściemniać, iż jest on zawsze wielce dobroczynny. Niczego nie ułatwił bardzo emocjonalnie pozytywny pochód Słońca, Merkurego i Wenus, niemal ręka w rękę, przez znak jowialnego (nomen omen) i pełnego umiłowania świata Lwa, jaki królował na niebie przez większą część ostatnich 3 tygodni.

Było wiele szans na doświadczanie emocjonalnego uzdrawiania, ale tak naprawdę tylko dzięki odsłanianiu prawdy. Jeśli jednak ktoś ją odsłania, to zawsze ktoś inny będzie wolał jej unikać. Niezależnie od późniejszych kosztów, o których nie myśli się tak szybko i łatwo.

Rozrachunek już się zaczął klarować, wraz z wejściem Słońca do Panny jakieś 2 tygodnie temu. A propos GMO – gwiazdozbiór Panny zawiera gwiazdę zwaną Spica, czyli Kłos. Gwiezdni księgowi spod tegoż znaku zakończą prace 16 września, wraz z bardzo silnym tąpnięciem na niebie – stacjonarną fazą Plutona, pana Podziemi, skarbów i sekretów. Jeszcze tego dnia cwaniacy będą strzelać korkami od szampana na wykwintnych przyjęciach, rozdając medale zasłużonym dla szerzenia propagandy sukcesu. Następnego dnia już czeka ich bardzo bolesny kac. Dla obdarzonych większą ilością szczęścia, niż cwaniackiego umu – już na tamtym świecie. Szef zwieje i nikt nie będzie wiedział, skąd wysyła pocztówki, a zapłacą podwładni, genetycznie zmanipulowani…

Piszę sarkastycznie “demonkracja” by podkreślić, jak dalece stoją standardy polityczne od organicznej, głębokiej demokracji, która jest esencją pracy z procesem, oraz taoistycznym podążaniem za naturalnym biegiem zdarzeń, czyli wu-wei. Warto poczytać TEN artykuł na temat światowych standardów polityki monetarnej, a następnie zajrzeć do książek z dziedziny psychologii procesu, gdzie z psychologicznym zacięciem analitycznym rozpisane są najważniejsze idee głębokiej demokracji. Nic tak nie rozjaśnia w głowie, jak głęboki kontrast.

Widoki na wyprostowanie poplątanych ścieżek i odcięcie się od toksycznych wpływów pojawią się w okolicach nowiu 27-mego września. Słońce z Księżycem posieje wtedy nowe początki w pierwszych stopniach znaku Wagi – trzymającej szale sprawiedliwości jak egipska bogini Maat - w opozycji do rebelianckiego geniuszu Urana w Baranie. Całość doda jeszcze przytupu energii Plutona, bezlitosnie mielącej skostniałe systemy hierarchii i wartości Koziorożca.

Szczęśliwie wtedy w Warszawie będzie obecnych wielu nauczycieli rozwoju duchowego i holistycznego, włącznie z Shirlie Roden i moją nauczycielką Tao – Rosmarie Weibel. Będzie czas, miejsce i przestrzeń na odbudowanie swojego wewnętrznego świata na nowo, po odarciu go z iluzji i kłamstw. Lepiej późno, nić wcale…

lip 212011
 
Ἐν οἴνῳ ἀλήθεια

Ἐν οἴνῳ ἀλήθεια

W winie – prawda, jak mawiali Grecy a wielu za nimi powtórzyło.

Wino będzie bardzo przydatne, począwszy od najbliższej niedzieli 24 lipca, aż do 23-ciego sierpnia, ostatniego w te wakacje święta Bogini Niezgody. W niedzielę Słońce świadomości i uwagi wchodzi w znak czarującego Lwa, a tuż za nim, w przyszły czwartek wkroczy tam zalotna Wenus, która w reflektorach sceny królewskiego, lwiego teatru błyszczy się, jakby cała była z masy perłowej.

Perły jednak to łzy, wedle ustnego przekazu bywalczyń salonów jubilerskich, Wenus zaś w Tradycyjnej Chińskiej Medycynie sygnifikuje żywioł Metalu, reprezentowany w ludzkim ciele przez płuca i jelito grube, a w ludzkiej psychice – przez smutek i depresyjne przygnębienie w negatywnym biegunie, zaś radość i odwagę w pozytywnym.

Będziemy mieli wiele okazji do przeżywania wzlotów i upadków, kontaktowania się ze wszystkimi czterema matrycami okołoporodowymi, gwoli oczyszczenia emocji naszych rodziców, zapisanych w naszych ciałach w czasie pobytu w macicy (nie perłowej), czyli po łacinie MATRIX. Emocje te będą nam pojawiać się (lub plątać między nogami) jakby szły cały czas po pępowinie do naszej psychiki, z odległych głębin nieświadomych zakamarków, zakrzywionej traumami czasoprzestrzeni. Będzie wiele tematów na długie, szczere Polaków rozmowy, przy dobrym lub po prostu mocnym alkoholu.

Znak Lwa to nie tylko sztuki piękne, kreacja i prokreacja, amory i zaloty, czyli tak zwane głupoty jak twierdzą cięte na lwiastych, zgryźliwsze Skorpiony, które mają z nimi na bakier. Lew jest niezwykle przewidującym, wizjonerskim i wpływowym liderem, dla którego zasada działania magnesu serca - nie pchaj liny, tylko ją ciągnij – jest od urodzenia jasna i prosta jak… Słońce. Nieugięty na manipulacje i zastraszenia, nie poddaje się szantażowi – bo po prostu nie wierzy manipulanckim czarnowidzom, a własnej odwagi starczy mu by z nadwyżką obdarować średniej wielkości oddział zamkniętych w rezerwacie, rozpitych i pogrążonych w depresji Indian. Każdy dobry lider wie, jak bezcenne jest zaufanie, pojawiające się po takich szczerych rozmowach. Między innymi dlatego na wiecach wodzów Germanii i nie tylko, wino było regularnym gwarantem szczerości intencji oraz prawdziwości wypowiedzi ich uczestników. U nas do tej pory obyczaj ten kwitnie i niekoniecznie mamy się z czego cieszyć

Zważywszy na obecność Wojownika Marsa w potrzebujących gadania, towarzyskich i mających wiele imion Bliźniąt, oraz jego nabrzmiewające do 3 sierpnia sympatie z mocno ściemiającym i osnuwającym wszystko mgłą Neptunem w cierpiętniczych Rybach, jest wiele prawd do odkrycia i wiele racji, o które trzeba zawalczyć, póki jeszcze nie jest za późno na odwrócenie nadchodzących na koniec sierpnia i połowę września konfliktów. Głosy zmarginalizowane, zignorowane, nadużyte i pogrążone w ciemnych, zimnych i wilgotnych zakarmarkach, czekają na odkrycie i wyrzyganie z siebie bolesnych słów. Niezależnie od obiektywizmu takich głosów, im dłużej i głębiej pozostaną zignorowane, z tym większą siłą wesprą destruktywne aspekty Chaosu, gdy dnia oraz Słońca na niebie ubędzie. Na odkrywanie takich głosów potrzebny jednak jest nakład czasu i energii, na który nie wszystkich stać.

Kiedy pracujemy w większej grupie ludzi i pragniemy głębokiej demokracji, po czym nagle z przerażeniem odkrywamy, że jesteśmy trybikiem korporacji – nie żałujmy róż, gdy płonie las, ale nie połykajmy tychże łez. Róże połykać można, mają wiele witamin i działają antydepresyjnie, podobnie jak różeniec górski, czyli Rhodiola rosea, którego korzeń również wydziela olejki eteryczne zapachu różanego. Nie potrzeba alkoholu, by “się leczyć” a warto stukać do aptek po autentyczne zioła, a nie pastylki złożone z naprzemiennie patentowanych, po wygaśnięciu pierwszego patentu, lewo- i prawoskrętnych stereoizomerów tych samych związków organicznych, substancji które kiedyś nie były rozseparowane na stereoizomery, z pomocą drogiego procesu chromatografii, który dokłada się do ceny “nowych, lepszych”, droższych leków z UE i IG Farben.

Liderzy – szukajcie prawdy. Niekoniecznie w winie.

lip 102011
 
Mahakala - Shiva

Mahakala - Shiva

W oceanie możliwych tuneli rzeczywistości są specjalne szczeliny, z pomocą których można przenosić gołymi rękami góry. Nie na darmo tytanów i pradawnych bogów przedstawiano jako wielorękich, wielogłowych i wielookich. Słowa “widzieć” i “wiedzieć” różni tylko jedno “E”… “e” jak energia. Widzieć wiele możliwych przyszłości to tak, jakby mieć naraz wiele rąk i działać naraz w wielu rzeczywistościach.

Gdy spotykamy odbicia samych siebie, własne twarze w wielu różnych lustrach – przechodzimy w transpersonalny poziom egzystencji, poza podziały na “ja” i “oni”. Wtedy dzieje się prawdziwa magia, czy też może po prostu doświadczenie pełni.

Przez takie szczeliny możemy dziś zajrzeć w twarz Marsa – Wojownika i Neptuna – tym razem w jego oceanicznej, uniwersalnej postaci kosmicznej macicy. Jeśli postawimy sobie pytanie – o co aktualnie walczymy – będziemy wiedzieć, nasienie jakiej przyszłości chcemy zasiać w kosmicznym łonie.

Patrząc dzisiaj na twarz Luny w bardzo wodnym i magicznym znaku Skorpiona, uważnie szukajmy odbicia nie tylko światła słonecznego, ale też i swojej twarzy. Jak już ją zobaczymy, popatrzmy jaką rzeczywistość widzimy za jej plecami. Czy coś byśmy chcieli w niej zmienić? Czasem podróż przez czasoprzestrzeń wymaga tylko odrobiny wyobraźni i zdolności do uśmiechu – przez jedną drobną chwilę, bez żadnego wysilania się, godzinnych rytuałów, medytacji, afirmacji i akrobacji, czy mantr. Uważność jest wszystkim, czego potrzebujemy by odkryć swoje siedem ramion gwiazdy magów.

lip 032011
 

Kiedy źle się czujesz na gali w kolorowym tłumie, lecz dobrze wśród mnichów, kiedy na duże zgromadzenia wyjeżdżasz głównie po to, by uciec zaraz do lasu, kiedy wolisz rozmawiać z ludźmi, którzy przez długie chwile milczą i zawieszają głos, kiedy samotność oznacza dla Ciebie spotkanie w ciszy z głosem własnego serca, a nie osamotnienie – wtedy nie dziw się, że inni pomagają Ci wybierać dalej to, co sprawia iż czujesz się dobrze sam/sama ze sobą.

Pozwól sobie czuć wdzięczność za to, że hałaśliwi zbywają Cię i spławiają, że kiczowaci odwracają od Ciebie wzrok, że sławni i wielcy nie zauważają Cię, gdy stoisz obok. Zobaczysz w tym stanie, że właśnie dotykasz ostrej krawędzi prawdy, zaś ci co pływają jak pączki w słodkich słówkach, głaskani z prawa i z lewa są tak naprawdę zagubieni i wewnętrznie nieszczęśliwi.

Wiedz, że Twoje serce namagnesowało w końcu igłę swojego kompasu właściwie – dopiero teraz wskaże Ci miejsca i ludzi, którzy będą dla Ciebie prawdziwym skarbem, a nie tylko cymbałami brzmiącymi i miedzią brzęczącą. Dbaj o to, by igły nie rozmagnesować, gwałcąc jej wskazania i każąc ponownie wybierać to, co do tej pory wskazywała.

Zamiast w kółko afirmować to samo, do znudzenia powtarzać te same mantry i ćwiczyć te same pozycje – zacznij się oduczać tego, do czego ściąga Cię jeszcze ciężar starych przyzwyczajeń. Wyrzuć stare mapy na śmietnik, a talizmany i święte obrazki przynoszące szczęście spal. Twoim talizmanem teraz będzie ogień trawiący wszystkie te łatwopalne śmieci i woda płynąca wartko w sedesie.

Gdy życie zmusi Cię do pochylenia czoła, klęknij jeszcze głębiej, a dostaniesz błogosławieństwo nieznanych dotąd gwiazd, planet i bogów. Nie zdziw się, gdy dostaniesz od nich nowe imię, nowe honory, nowe zadania. Z oddali zobaczysz jeszcze zewnętrzne rubieże Systemu Słonecznego i filuternie, z dużej odległości mrugającego Plutona, tak jakby akurat do Ciebie.

Mrugnij do niego z powrotem, ale Trzecim Okiem.

cze 212011
 
Słony krajobraz

Słony krajobraz

Zmieniamy dzisiaj fazę z intelektualno-marzycielskiej na twardo stąpającą po ziemi. Energię kierujemy na poszukiwania rozwiązań, które umocnią naszą bazę, dom i korzenie 0raz dadzą nam większe poczucie bezpieczeństwa. Zawdzięczamy to przejściu głównego światła horoskopu – Słońca - ze znaku artystycznych i dywagujących Bliźniąt do znaku Raka, a raczej Wielkiej Matki Raczycy - stojącej z chochlą w jednej a wałkiem do ciasta w drugiej ręce na straży domowego ogniska.

Pozornie paradoksalnie – od wczoraj wysiłki i ambicje kierować będziemy raczej na mądre  rozplanowanie oraz dogadanie szczegółów. Kończymy uparte spory o ciągłe oranie tego samego kawałka miedzy, pomiędzy polem naszym i sąsiada. Tutaj zagra marszowo trąbka wojskowego Marsa, przechodzącego z rolniczego Byka do wspomnianych wcześniej Bliźniąt, tutaj pochylonych nad stołem z traktatami rozjemczymi.

Jednocześnie w przeciągu najbliższego tygodnia coraz więcej informacji będzie wskakiwać na swoje miejsca jak brakujące puzzle układanki, odsłaniając zamglony dotąd obraz. Światło Słońca przestanie wreszcie tak łatwo łączyć się z mgłami Neptuna, Pana Złudy.Trzeźwienie będzie się działo też dzięki kolejnym, trzeźwiącym kopniakom ze strony piorunująco oświecającego Urana, oraz rewelacjom z czarnych teczek władcy mrocznych stron wszystkiego – Plutona.

Uważnie obserwujmy alternatywne źródła niusów, konsekwentnie wyłączając wszechobecne, telewizyjno-massmedialne oczy Wielkiego Brata.

Trzymając w garści fiolkę soli trzeźwiących, tak samo z przymrużonym okiem słuchajmy rewelacji swoich bliźnich, a z ich słów wyłuskamy zupełnie nowy sens. Nowy również dla tych, którzy go swoimi słowami niosą…


cze 042011
 

 

Ponad pięć miesięcy pobytu superautorytarnego Jowisza w Baranie zaowocowało licznymi starciami prawd i racji. Można było podziwiać te, które były “prawdziwymi prawdami”, “najmojsze” i temu podobne popisy intelektualnych kolosów na glinianych nogach. Rewelacje Wikileaks ujawniły wiele słabości tych, którzy przed kamerami urastają do rozmiarów tytanów.

Jowiszowe zabarwienie prospołeczne Barana lubi przybierać polityczny zakręt. Tylko krok od złudy wzniosłości zbyt wielu słów do ordynarnej propagandy. Obfitości słów mogliśmy ostatnio doświadczać, gdy przez Afrykę i Bliski Wschód przeszła fala protestów społecznych, reżim w Egipcie upadł, a kilka innych zachwiało się poważnie. Nawet legendarne przymierze Ludu Wybranego z kręgami prezydenckimi USA ujawniło plamy poważnej korozji, wskutek kilku niezbyt ostrożnie wypowiedzianych słów.

Dziś Jowisz wyjdzie z Barana i tym samym zdejmie maskę upartego bojownika o wolność i prawdę absolutną. Czas Assange’a i jego sympatyków oraz naśladowców powoli odchodzi na dalszy plan.

Kryzys paliwowy związany z destabilizacją krajów, będących głównymi eksporterami ropy, coraz widoczniej będzie przenosić się na pole rynków walutowych i giełdowych. Druga fala tego echo będzie skutkiem wyczerpywania się zapasów, których uzupełnianie zostało utrudnione. Czkawka ekonomiczna zaś odbije się na cenach najtańszych produktów, na które narzut przede wszystkim dyktują koszty transportu – czyli żywności.

Znak Byka to pole do zaorania. Symboliczna obfitość jowiszowa wskazuje, gdzie teraz są źródła pieniędzy. Kraje, których gospodarka opiera się na produkcji żywności, doświadczą tchnienia prosperity w ciągu nadchodzącego roku, przez cały okres pobytu Pana Obfitości – Jowisza w Byku.

Jeśli nic dobrego nie wyjdzie z tych wszystkich przemian i transformacji, trzeba będzie wszystko zaorać i po prostu posiać kapustę. Jeśli w czasie następnych wyborów postawimy na partie ludowców, z pewnością wyjdzie to gospodarce na zdrowie. Byk w końcu to moja “najmojsza mojszość”, czy jak kto woli – “chłop potęgą jest i basta”.

Róg Amalthei czeka na to, by każdy dla siebie go podniósł.

cze 012011
 

Za każdym razem, kiedy widzę historię uzależnienia od alkoholu w horoskopach całych rodzin, robi mi się po prostu smutno i ciężko. Widząc u jednego z partnerów Księżyc (zapotrzebowanie…) w ciężkich aspektach do Neptuna (…na ból), a u drugiego Jowisza (jestem wielki…) czy Plutona (jestem ważny…) do Słońca (…i wam wszystkim pokażę) – mam pewniaka przed nosem.

Tak, można było uniknąć w ogóle relacji między potencjalną osobą uzaleznioną a potencjalną współuzależnioną. Tak, można było oszczędzić dzieciom roli świadków dramatu, kozłów ofiarnych, bohaterów rodzinnych, niemych-i-niewidocznych czy rodzinnych klaunach dźwigających na sobie równie ciężki obowiązek rozweselania ciężko sfrustrowanych furiatów.

Tak, astrologia działa wystarczająco trafnie, by można było powiedzieć coś takiego o potencjalnym związku z bardzo dużą trafnością. Tak, wielokrotnie przychodziły do mnie zapłakane panie z pytaniem, co mogą zrobić ze swoim zrujnowanym życiem. Wzorzec za każdym razem wygląda  bardzo podobnie – tak bardzo, że moja edukacja pedagogiczno-resocjalizacyjna jest  naprawdę bardzo użyteczna.

Tak, wiem że miłość podobno jest ślepa. W każdym razie tak twierdzą ci, którzy szybko uzależniają się od stanu zakochania i za wszelką cenę bronią dostępu do źródła zastrzyków hormonalnych. Tą predyspozycję też można pokazać w horoskopie.

Tak, dzieci alkoholików mają większą szansę zostać alkoholikami, a póki lecą “na autopilocie” – mogą mieć pewność wejścia w taką samą relację, w jakiej byli ich rodzice. Ofiarami i katami w wojnach domowych wszyscy zostają tylko i wyłącznie na własne życzenie.

Tak, współuzależnienie od osoby uzależnionej (tak jak i współuzależnionej) jest zaraźliwe, tzn. przyciąga kolejnych potencjalnych współuzależnionych i utrwala im tą postawę.

Nie, osoby których życie zrujnowała choroba alkoholowa w rodzinie nie pójdą najpierw na terapię. Do tego to najpierw trzeba pokonać wstyd i przyznać przed światem, że w rodzinie jest wielki problem. Pierwszym, kto się o tym dowie po księdzu będzie tarocista czy astrolog – a nie psycholog. Drodzy psychoterapeuci, dziwicie się dlaczego w Polsce wróżki zarabiają podobno więcej od was? Profesor Araszkiewicz ze swoimi pomysłami na ograniczenia dostępu do glejtów zezwalających na wykonywanie zawodu psychoterapeuty też nic nie pomoże.

Winę ponoszą rozbiory i wojny światowe, obozy koncentracyjne i masowe mordy – nie wróżki ani też niezrzeszeni terapeuci. Skądś się ta plaga alkoholizmu i uzależnień wszelakich wzięła, nieprawdaż? Droga Inkwizycjo, może tym razem bez kolejnego polowania na czarownice?

Nie, nie zamierzam nikogo zbawiać. Jeśli jednak ktoś przyjdzie do mnie z przytomnym pytaniem, czy poranne lub wieczorne jedno piwko mojej połowicy jest czymś więcej i czy przypadkiem nie trwa od wczesnej podstawówki – potrafię udzielić na takie pytanie odpowiedź.

Również nie zgodzę się, że wszyscy faceci to świnie, a wszystkiemu winien patriarchat. Takie teksty to mogą sprzedawać sfrustrowane i wypełnione po brzegi poczuciem winy żony alkoholików córkom, łudząc się iż właśnie podżegują ważkie zmiany społeczne i krzewią feministyczne wartości. Gdyby tak było, Wojciech Eichelberger nie sprzedałby żadnej książki.

Za chwilę okaże się, ile to kobiet sukcesu jest uzależnionych od wszystkiego, co im w ręce wpada. Jak również prosty fakt, że korporacje nie mają płci a ojcowie zdradzają synów, tak jak i całe rodziny, przede wszystkim dla pańszczyzny kredytowej. Kredyty, waluty i Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie ma płci. Patriarchat był wtedy, gdy ojciec był faktycznie obecny w rodzinie, cieszył się autorytetem i szacunkiem a swoją odpowiedzialność głowy rodziny niósł z godnością. Ilu takich mężczyzn dzisiaj znacie, drogie silne kobiety tęskniące za silnym mężczyzną?